365 pątników, 73 kilometry drogi i coraz bliższa perspektywa Jasnej Góry. W piątek, 21 sierpnia, uczestnicy XIV Rowerowej Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej pokonali trzeci, przedostatni etap tegorocznej pielgrzymki. Trasa prowadziła z Mnichowa przez Węgleszyn, Dzierzgów, Drużykową i Kuczków do Lelowa i Drochlina. Duchowym motywem dnia stały się słowa wypowiedziane podczas Mszy Świętej w Dzierzgowie: „Pielgrzymce też chodzi o niebo”.
Trzeci dzień rozpoczął się już o godz. 6.30. Przy Szkole Podstawowej w Miąsowej oraz w Mnichowie pielgrzymi składali bagaże i uczestniczyli w modlitwie porannej. O godz. 7 peleton wyruszył w kierunku Węgleszyna.
Po przejechaniu pierwszych 17 kilometrów przyszedł czas na śniadanie i odpoczynek. O godz. 9.30 pątnicy ponownie wsiedli na rowery, aby pokonać 19-kilometrowy odcinek do Dzierzgowa.
To właśnie tam znajdował się najważniejszy duchowy przystanek trzeciego dnia.
„Chodzi o niebo”
O godz. 11.30 w Dzierzgowie pielgrzymi uczestniczyli we Mszy Świętej. Eucharystii przewodniczył ks. Józef Knap, natomiast homilię wygłosił ks. Grzegorz Kuta.
Już na początku kazania kapłan zaproponował pielgrzymom trzy myśli, które mogą towarzyszyć im podczas dalszej jazdy. Wszystkie połączył jednym wspólnym tytułem:
– Chodzi o niebo.
To krótkie zdanie stało się kluczem do całej homilii. Kaznodzieja pokazał, że zarówno maryjny charakter pielgrzymiej drogi, podejmowany przez pątników wysiłek, jak i życie sakramentalne mają ostatecznie prowadzić człowieka do jednego celu – zbawienia.
Maryjny szlak prowadzący na Jasną Górę
Pierwsza część rozważania dotyczyła maryjnego wymiaru tegorocznej trasy. Ks. Grzegorz Kuta zwrócił uwagę, że kolejne miejsca odwiedzane przez rowerowych pątników są mocno związane z kultem Matki Bożej.
Pielgrzymka rozpoczęła się w Kielcach – mieście Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej. Następnie prowadziła przez Wiślicę, związaną z kultem Matki Bożej Łokietkowej, a trzeciego dnia zatrzymała się w Dzierzgowie, również będącym miejscem kultu maryjnego. Cała droga zmierza natomiast ku Jasnej Górze.
Kaznodzieja zatrzymał się szczególnie przy tytule Maryi Królowej Polski. Podkreślał, że korona znajdująca się na wizerunku Matki Bożej nie jest jedynie ozdobą, ale znakiem Jej królewskości.
– Nie wolno nam zapomnieć tego, że Matka Boża nadal Królową Polski jest – mówił.
Przywołując wydarzenia z historii Polski, obronę Jasnej Góry, Bitwę Warszawską oraz objawienia w Gietrzwałdzie, ks. Kuta zachęcał, aby tytułu Królowej Polski nie traktować jedynie jako dobrze znanego wezwania z Litanii Loretańskiej.
Wskazywał także na przesłanie Gietrzwałdu: modlitwę różańcową, troskę o świętość miejsc poświęconych Bogu, trzeźwość oraz zawierzenie Maryi.
Różaniec, przypominał kaznodzieja, nie jest jedynie jedną z wielu form pobożności. Jest konkretną pomocą w walce o świętość i o życie człowieka skierowane ku Bogu.
Pielgrzymka to nie turystyka
Druga część homilii dotyczyła bezpośrednio tego, czym powinno być pielgrzymowanie.
I właśnie tutaj padły jedne z najmocniejszych słów całego kazania:
– W pielgrzymce też chodzi o niebo. Nie chodzi o to, żeby zawieźć intencję na Jasną Górę. Mogę mieć najpiękniejszą intencję i Matce Bożej się pokłonić, ale jeśli ja na tej pielgrzymce nie zrobię chociaż kroku w stronę nieba, nic to nie da, wtedy to będzie tylko wyprawa turystyczna, trochę zmęczenia, trochę wysiłku.
Te słowa szczególnie mocno wybrzmiewają właśnie trzeciego dnia drogi, kiedy w nogach są już setki przejechanych kilometrów, a organizm coraz wyraźniej przypomina o zmęczeniu.
Ks. Grzegorz zwrócił uwagę, że od najdawniejszych czasów pielgrzymowanie było drogą uświęcenia człowieka. Sam trud nie jest jeszcze celem. Nie wystarczy powiedzieć, że zmęczenie, deszcz, słońce czy pragnienie zostają ofiarowane w określonej intencji.
Najważniejsze jest pytanie o to, co ten trud robi z sercem pielgrzyma.
Kaznodzieja przywołał słowa o duchu skruszonym i pokornym sercu, którym Bóg nie gardzi. Jeśli więc zmęczenie, pragnienie, trud jazdy, niepogoda czy inne doświadczenia pielgrzymiego szlaku prowadzą człowieka do pokory, modlitwy, nawrócenia i większego zaufania Bogu – wtedy pielgrzymka rzeczywiście spełnia swoją rolę.
– Jeśli ten trud, deszcz, słońce, zmęczenie, przewrotka jakaś, pragnienie sprawi, że mój duch skruszeje, to z innym sercem tę intencję Panu Bogu przez przyczynę Maryi mogę ofiarować – podkreślał ks. Kuta.
Pielgrzymka nie ma więc jedynie doprowadzić człowieka do Częstochowy. Ma przybliżyć go do nieba.
Eucharystia – droga do nieba
Trzecia część homilii została związana z patronem dnia – św. Piusem X.
Ks. Grzegorz przypomniał jego wielką troskę o Eucharystię, zwłaszcza o wczesną Komunię Świętą dzieci oraz o częste przyjmowanie Chrystusa.
Święci – mówił kaznodzieja – są dani Kościołowi również po to, żeby człowiek mógł „podpatrywać”, w jaki sposób oni dochodzili do świętości.
Przesłanie św. Piusa X dla pielgrzymów można streścić bardzo prosto: częsta Komunia Święta jest drogą prowadzącą do nieba.
Ks. Kuta przywołał także słowa św. Carlo Acutisa, który określał Eucharystię jako „autostradę do nieba”.
– Może owocem tego naszego pielgrzymowania będzie pragnienie częstej Komunii Świętej. Ona prowadzi do nieba. Bo o niebo przecież chodzi – mówił na zakończenie kazania.
Modlitwa wyznaczała rytm drogi
Po Eucharystii pielgrzymi zjedli w Dzierzgowie obiad, a o godz. 13.15 rozpoczęli kolejny odcinek trasy. Tym razem celem była oddalona o około 12 kilometrów Drużykowa.
Tam o godz. 14.15 uczestnicy zatrzymali się na Koronkę do Bożego Miłosierdzia.
Następnych dziewięć kilometrów prowadziło do Kuczkowa, gdzie o godz. 16 pielgrzymi wspólnie odmówili Różaniec.
Modlitwa ponownie wyznaczała więc rytm całego dnia. Eucharystia, Koronka i Różaniec przeplatały się z kolejnymi kilometrami, odpoczynkiem i wzajemną pomocą.
O godz. 17 rozpoczął się ostatni odcinek trzeciego etapu. Pątnicy skierowali się do miejsc noclegowych w Lelowie i Drochlinie. Łącznie tego dnia pokonali około 73 kilometrów.
Wieczorem, o godz. 20.30, wspólnota ponownie zgromadziła się na Apelu Jasnogórskim.
Został już ostatni etap
Za uczestnikami XIV Rowerowej Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej są już trzy dni drogi. Z Kielc dotarli niemal pod samą Częstochowę. Przed nimi pozostał ostatni etap i moment, na który czekają od środowego poranka – wjazd na Jasną Górę.
Słowa z Dzierzgowa przypominają jednak, że samo dotarcie do celu nie wystarczy.
Można przejechać wszystkie kilometry. Można przywieźć na Jasną Górę najważniejszą intencję. Można pokłonić się przed obrazem Matki Bożej. Pytanie brzmi jednak: czy przez te cztery dni człowiek zrobił choć jeden krok w stronę nieba?
Bo – jak przypomniał dziś ks. Grzegorz Kuta – właśnie o niebo w pielgrzymowaniu chodzi.
Posłuchaj Homilii
Transkrypcja
Moi drodzy, gdybyśmy dzisiaj, jako podpowiedzi do medytacji, do rozważania podczas jazdy w tym pozostałym jeszcze czasie naszej wędrówki rowerowej, chcieli zebrać trzy części, to wszystkie mają jeden wspólny tytuł: „Chodzi o niebo”.
Każda następna będzie krótsza od poprzedniej.
Pierwsza to jest szlak maryjny.
Wyjeżdżamy z Kielc. Co prawda nie z katedry, ale z Kielc – Matka Boża Łaskawa Kielecka. Potem Wiślica – Maryja Łokietkowa. Dzisiaj Dzierzgów – też sanktuarium maryjne. Jedziemy na Jasną Górę – do Matki Bożej, Królowej Polski.
Te miejsca, które wymieniłem, są też związane z koronami. O tej Maryi Królowej w dwóch słowach chcę powiedzieć, bo ta korona to w ogóle nie jest jakiś element zdobniczy.
Korona na obrazie, a w rzeczywistości na głowie Matki Bożej, jest znakiem królewskości.
Maryja nie jest Królową dlatego, że ma koronę albo dlatego, że wyprasza cuda. Ma koronę dlatego, że jest Królową.
I nie jest królową z racji tego, że jest matką króla czy żoną króla. Jest Królową z racji królewskości, tak jak święta Jadwiga była królem Polski, a nie żoną króla.
My o tym, że Maryja jest Królową Polski, zapomnieliśmy. I myślę, że warto tę pielgrzymkę, a potem następny rok, poświęcić także temu, żeby nie zmarnować tego, że Matka Boża Królową Polski jest.
Ustanowiona w XVII wieku przez króla Jana Kazimierza. Podpisane to było przez wszystkie stany społeczne, opublikowane – powiedzielibyśmy dzisiaj – w urzędowym piśmie.
I bardzo szybko zapomnieliśmy o tym, że Matka Boża jest Królową Polski.
Tylko potop się skończył, zrobiło się trochę spokojniej, trochę bezpieczniej, to rządzący zaczęli szukać przyjaźni z ludami ziemskimi: jeden z Prusami, drugi z Rosją, trzeci z Austriakami.
Finał takich konszachtów znamy: 1795 rok i rozbiór Polski.
Jakbyśmy wyrzekli się Królowej.
A przecież Matka Boża pokazała nam choćby na Jasnej Górze, podczas potopu szwedzkiego, co to znaczy, że jest Królową.
Pokazała nam to również w czasie Bitwy Warszawskiej. O tym nie wszędzie wyczytacie, ale są świadectwa bolszewickich żołnierzy, którzy mówili, że nad wojskiem polskim widzieli Matkę Bożą i uciekali w popłochu.
Kiedy mówimy „Cud nad Wisłą”, oczywiście nie odbieram geniuszu marszałkowi Piłsudskiemu, generałowi Rozwadowskiemu ani męstwa polskim żołnierzom, ale ten cud – mówił kaznodzieja – jest również związany z opieką Matki Bożej.
Nie wolno nam zapomnieć tego, że Matka Boża nadal Królową Polski jest.
Przypomniała nam o tym również w Gietrzwałdzie, bo tam ukazywała się jako Królowa.
Wszystkie te miejsca, o których wspomniałem – Kielce, Częstochowa, Wiślica – są miejscami związanymi z łaską, której Pan Bóg udziela za przyczyną Matki Bożej.
Ale miejscem objawień w Polsce jest Gietrzwałd.
Kto był w Gietrzwałdzie, widział miejsce, gdzie znajduje się figura Matki Bożej Niepokalanej. Maryja powiedziała, aby postawić tam figurę Matki Bożej Niepokalanej, natomiast sama ukazywała się na tronie jako Królowa.
Jak ktoś był albo będzie w Gietrzwałdzie, niech spojrzy na drewniany sufit w starszej części kościoła. Tak ukazywana jest Matka Boża.
Przypomniała nam, co znaczy wyrzec się Jej królowania. To był czas zaborów.
Dzieci pytały, czy Polska będzie wolna.
„Będzie, jak się będziecie modlić”.
Jak sobie przypomnicie o tym, że jestem Królową, i będziecie chcieli mojego panowania, mojego królowania.
Także, drodzy, Gietrzwałd jest niezwykłym miejscem dla nas, Polaków, bo bardzo mocno przypomina nam, co znaczy, że Maryja jest Królową.
Myśmy się za bardzo przyzwyczaili do wezwania: „Królowo Polski”, a ono ma ogromną wagę.
Królowej Polski chodzi o to, żebyśmy nie zmarnowali tej wielkiej łaski, bo Ona jako Królowa chce nas doprowadzić do nieba.
Ona chce, żeby Polska była chrześcijańska.
Sprawdzi się to, co święty Jan Paweł II mówił: Polska będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale.
Jeśli Maryja będzie królować, będzie chrześcijańska. A jeśli będzie chrześcijańska, to jest wielka łaska i szansa dla nas, Polaków, że dojdziemy do nieba.
O to chodzi.
Nie chodzi o to, żeby Polska była najbogatszym krajem na świecie. Czym są bogactwa w porównaniu z niebem?
Maryja jako Królowa chce, żebyśmy byli szczęśliwi w niebie, a tutaj, na ziemi, także bezpieczni.
Udziela nam tego bezpieczeństwa swoim królowaniem, różańcem.
Różaniec jest bronią przeciwko diabłu. Diabeł go nienawidzi i boi się go jak święconej wody.
Stąd też Maryja tak często mówi o różańcu.
Nie chcę streszczać wszystkich objawień gietrzwałdzkich. Było ich ponad 160, trwały od czerwca do września. Matka Boża wiele wtedy mówiła.
Zwróćmy uwagę na kilka myśli.
Pierwsza: odmawiajcie Różaniec.
Dla swojej świętości, dla wyproszenia łask. Wiele było łask zdrowia, ale także tych, które potem objawiły się w wyzwoleniu Polski.
Druga rzecz, którą mówiła Matka Boża: szanujcie miejsce święte.
Z bólem mówiła do dzieci: zobaczcie, jak niektórzy tutaj przychodzą tylko z ciekawości. To miejsce święte, a oni nawet nie potrafią się odpowiednio ubrać.
Dzisiaj, kiedy patrzę czasami u siebie w parafii, jak niektórzy przychodzą w japonkach, dorośli mężczyźni w krótkich spodenkach – to dramat.
Kiedyś było inne ubranie do szkoły, inne na podwórko, inne do pracy, a inne do kościoła. Miało to znaczenie.
Matka Boża upomniała się o to już w Gietrzwałdzie i dzisiaj nadal jest to aktualne wyzwanie.
Trzecia rzecz, o której mówiła Matka Boża: przestańcie pić wódkę.
Nie chodzi o to, że Polacy są narodem szczególnie skłonnym do picia, ale zaborcy uczynili z tego strategię odbierania nam godności.
Bardzo skuteczną strategię.
W historii Indian Ameryki Północnej czy Południowej było podobnie. Zniszczyć, złamać godność przez alkohol – wtedy można podporządkować sobie naród.
Matka Boża mówiła: jeśli się opanujecie…
I powstawały wtedy bractwa trzeźwościowe. Wiele dobrego się działo.
Dzisiaj mamy dokładnie to samo. To jest kolejna strategia rozpijania narodu. „Małpek” sprzedaje się dziennie ponad milion.
To jest rozpijanie narodu.
I kolejna myśl: módlcie się dużo i oddawajcie się pod moją opiekę.
Moi kochani, pokłońmy się Matce Bożej. Przypomnijmy sobie, co naprawdę znaczy, że jest naszą Królową i czego Ona chce.
Chce, żebyśmy byli szczęśliwi, a tutaj, na ziemi, także bezpieczni.
Temat drugi to sprawa pielgrzymowania.
Moi kochani, pielgrzymce też chodzi o niebo.
Nie chodzi o to, żeby zawieźć intencję na Jasną Górę.
Mogę mieć najpiękniejszą intencję i Matce Bożej się pokłonić, ale jeśli ja na tej pielgrzymce nie zrobię chociaż kroku w stronę nieba, nic to nie da.
To jest wtedy wyprawa turystyczna. Trochę zmęczenia, trochę wysiłku.
Drodzy, pielgrzymka od zawsze, bycie pielgrzymem od zawsze, było drogą uświęcania się.
I nie wystarczy powiedzieć:
„Ofiaruję mój trud, moje zmęczenie właśnie w tej intencji”.
Nie wiem, jakie intencje macie w sercach, ale pierwsze, co powinno się dać Bogu jako ofiarę, to jest to, o czym mówi Pismo:
„Moją ofiarą jest duch skruszony. Pokornym i skruszonym sercem nigdy, Boże, nie pogardzisz”.
Jeśli teraz ten trud – nie wiem: deszcz, słońce, zmęczenie, jakaś przewrotka, pragnienie – sprawi, że mój duch skruszeje, wtedy z innym sercem tę swoją intencję mogę Panu Bogu, przez przyczynę Maryi, ofiarować.
Jeśli nie skruszeje…
Pielgrzymka ma nas przybliżać do nieba. Nas, pielgrzymów.
Jeśli ktoś jeszcze potrzebuje kruszyć swoje serce, ma jeszcze trochę czasu, żeby to skruszone serce Panu Bogu zanieść.
I trzecia sprawa.
Tutaj też chodzi o niebo.
To patron, o którym wspomniał ksiądz Józef.
Święty Pius X osiągnął świętość. To jest najlepsza rzecz, jaką można zrobić ze swoim życiem.
Ale zostawił nam również drogę do świętości.
Święty Pius X to papież wczesnej Komunii Świętej dzieci. Sam przyjął Pierwszą Komunię Świętą jako starszy chłopiec, a kiedy został papieżem, obniżył wiek, w którym dzieci mogły przyjmować Eucharystię.
Ale mało tego.
Kolejny ważny kierunek jego działania dotyczył częstej Komunii Świętej.
Po to Pan Bóg daje nam także w Kościele patronów na kolejne dni, żebyśmy mogli podpatrywać, co oni mają nam do powiedzenia, co nam podpowiadają.
I dzisiaj Pius X mówi nam:
częsta Komunia Święta to jest droga do nieba.
To, co kilkadziesiąt lat później młody święty Carlo Acutis ujął słowami, że Eucharystia jest autostradą do nieba.
No właśnie.
Bo Komunią Świętą żywił swoją duszę. Nie pozwalał jej cierpieć z głodu.
Więc, moi kochani, może owocem tego naszego pielgrzymowania będzie również pragnienie częstej Komunii Świętej.
Ona prowadzi do nieba.
Bo o niebo przecież chodzi. O nic innego.
Zdjęcia: Dawid Jędrzejczyk / RPDK

