Dotarliśmy do celu! 390 pielgrzymów XIV Rowerowej Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej na Jasnej Górze

Dotarliśmy do celu! 390 pielgrzymów XIV Rowerowej Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej na Jasnej Górze

Cztery dni, blisko 280 kilometrów, modlitwa, wysiłek, wspólnota, słońce i deszcz – a na końcu Jasna Góra. W sobotę, 22 sierpnia, zakończyła się XIV Rowerowa Pielgrzymka Diecezji Kieleckiej. W ostatnim, deszczowym dniu do celu dotarło 390 pielgrzymów. Zwieńczeniem całej drogi była Msza Święta w Kaplicy Matki Bożej, której przewodniczył i podczas której homilię wygłosił Biskup Kielecki Jan Piotrowski.

Ostatni dzień pielgrzymki ma zawsze szczególny charakter. Zmęczenie po trzech dniach jazdy jest już wyraźne, ale świadomość bliskości Jasnej Góry sprawia, że ostatnie kilometry pokonuje się inaczej. W tym roku finałowej drodze towarzyszył dodatkowo deszcz.

Mimo trudniejszych warunków pogodowych peleton konsekwentnie zmierzał do Częstochowy. Przed pielgrzymami pozostawało już tylko kilkadziesiąt kilometrów i najważniejszy moment całej czterodniowej drogi – spotkanie z Matką Bożą na Jasnej Górze.

Ostatni poranek – z Lelowa przez Drochlin

Dzień rozpoczął się o godz. 6.30 od złożenia bagaży w Lelowie i wspólnej modlitwy. O godz. 7 pielgrzymi wyruszyli na pierwszy, sześciokilometrowy odcinek do Drochlina.

O godz. 7.45 w tamtejszym kościele zgromadzili się na modlitwie porannej. Kwadrans później ponownie wsiedli na rowery. Tym razem celem było Podlesie, gdzie zaplanowano śniadanie i jeden z ważniejszych momentów pielgrzymkowego podsumowania.

Od najmłodszych po najstarszych

Postój w Podlesiu stał się okazją, aby zwrócić uwagę na tych, którzy w szczególny sposób pokazują, jak różnorodna jest wspólnota Rowerowej Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej.

Doceniono najmłodszych oraz najstarszych uczestników pielgrzymki. Obecność dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów od początku była jednym z charakterystycznych obrazów tegorocznej drogi. Już przed wyruszeniem z Kielc podawano, że najmłodszy uczestnik ma 6 lat, a najstarszy 82 lata.

W Podlesiu wykonano również, zgodnie z coroczną tradycją, pamiątkowe zdjęcie całej pielgrzymkowej rodziny.

To szczególna fotografia. Po kilku dniach wspólnej jazdy nie jest już tylko zdjęciem grupy ludzi w rowerowych koszulkach. Są na nim osoby, które wspólnie przeżyły dziesiątki godzin drogi, modlitwy, odpoczynku, zmęczenia i wzajemnej pomocy.

Pogoda nie pozwoliła jednak na dłuższe pozostanie w tym miejscu. Spadł deszcz, dlatego dalszą część pielgrzymkowego podsumowania trzeba było kontynuować podczas kolejnego postoju.

Wdzięczność w Przyrowie

O godz. 9.30 pielgrzymi wyruszyli z Podlesia w kierunku Przyrowa, pokonując około dziewięciu kilometrów.

Na miejscu wspólnie odmówili Różaniec. Był również czas, aby kontynuować rozpoczęte wcześniej podsumowanie czterech dni.

Szczególne podziękowania skierowano do osób, które od wielu lat pozostają wierne Rowerowej Pielgrzymce Diecezji Kieleckiej. Wyróżniono uczestników jadących w niej po raz czternasty, trzynasty, dwunasty, jedenasty oraz dziesiąty.

Szczególnie wymowna jest obecność osób, które przejechały wszystkie czternaście edycji. Zmieniały się trasy, uczestnicy, pogoda i organizacyjne szczegóły, ale nie zmieniał się cel – Jasna Góra.

Był to również moment wdzięczności wobec tych, których praca przez cztery dni pozwalała całej pielgrzymce bezpiecznie przemieszczać się przez kolejne miejscowości.

Podziękowano służbom pielgrzymkowym, księżom oraz klerykom, wszystkim dbającym o bezpieczeństwo, transport, bagaże, posiłki, zabezpieczenie medyczne i organizacyjne zaplecze.

Za kilkusetosobowym peletonem każdego dnia jechał bowiem cały zespół ludzi, których praca często pozostaje mniej widoczna, ale bez których organizacja tak dużej pielgrzymki byłaby niemożliwa.

Żuraw – ostatni przystanek

Z Przyrowa pielgrzymi wyjechali o godz. 12.00.

Po kolejnych 11 kilometrach dotarli do Żurawia, gdzie czekał na nich obiad. O godz. 13.15 wspólnota odmówiła Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Był to ostatni dłuższy postój XIV Rowerowej Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej.

O godz. 14.30 rozpoczął się etap, na który wszyscy czekali od środowego poranka.

Do Jasnej Góry pozostawały 24 kilometry.

Za pielgrzymami były już Kielce, Kaczyn, Pierzchnica, Chmielnik, Szaniec, Busko-Zdrój, Wiślica, Chroberz, Michałów, Mierzwin, Jasionna, Mnichów, Węgleszyn, Dzierzgów, Drużykowa, Kuczków, Lelów, Drochlin, Podlesie i Przyrów.

Przed nimi była już tylko Częstochowa.

390 pielgrzymów wjechało na Jasną Górę

Po czterech dniach i blisko 280 kilometrach XIV Rowerowa Pielgrzymka Diecezji Kieleckiej osiągnęła swój cel.

Około godz. 16.30 390 pielgrzymów wjechało na Jasną Górę.

Jasnogórskie Biuro Prasowe pisało o rowerowych pielgrzymach jako o ludziach, których połączyły „dwa kółka” i jedna wiara – wspólna pasja oraz wspólny cel, którym było jasnogórskie sanktuarium. Tego dnia do Częstochowy przybywali również inni rowerowi pątnicy.

Wjazd był chwilą ogromnej radości. Dla jednych była to pierwsza taka pielgrzymka, dla innych kolejny powrót do dobrze znanego miejsca. Każdy jednak przywoził ze sobą własną historię i własne intencje.

Jeszcze przed rozpoczęciem drogi dyrektor pielgrzymki ks. Zbigniew Wójcik przypominał, że uczestnicy chcą zanieść do Matki Bożej zarówno sprawy noszone osobiście w sercu, jak również intencje powierzone im przez innych.

W sobotnie popołudnie wszystkie te intencje dotarły na Jasną Górę.

Przed obliczem Matki Bożej

Po powitaniu pielgrzymów i przejściu na parking pozostało jeszcze trochę czasu przed wydarzeniem, które miało stać się duchowym zwieńczeniem czterech dni.

O godz. 18.30 w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze rozpoczęła się uroczysta Msza Święta kończąca XIV Rowerową Pielgrzymkę Diecezji Kieleckiej.

Eucharystii przewodniczył Biskup Kielecki Jan Piotrowski, który wygłosił również homilię.

Jego obecność symbolicznie spięła klamrą całe pielgrzymowanie. To bp Jan Piotrowski w środę rano, przed kościołem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Kielcach, modlił się wraz z rowerzystami i błogosławił ich przed wyjazdem.

Życzył wtedy uczestnikom, aby pielgrzymka była czasem bezpiecznym, pełnym duchowej satysfakcji i radości, a także czasem ofiarowanym Panu Bogu i drugiemu człowiekowi.

Przypomniał wówczas bardzo ważną prawdę:

– Pielgrzymuje się zawsze razem.

Cztery dni później spotkał się z pielgrzymami ponownie – już u celu.

Pielgrzym, który wraca do domu jako uczeń i misjonarz

Homilia bp. Jana Piotrowskiego dopełniała duchowy sens tegorocznego pielgrzymowania. Cała XIV Rowerowa Pielgrzymka Diecezji Kieleckiej odbywała się pod hasłem „Uczniowie-misjonarze”.

To hasło nie miało pozostać jedynie napisem umieszczonym na pielgrzymkowych materiałach. Wskazywało na zadanie, które rozpoczyna się właśnie wtedy, kiedy pielgrzym wraca z Jasnej Góry do domu.

Bp Jan Piotrowski już w słowie przygotowującym diecezjan do tegorocznego pielgrzymowania przypominał, że uczeń jest człowiekiem w drodze, który podąża za swoim Mistrzem. Pielgrzymka staje się dzięki temu obrazem całego życia chrześcijańskiego – człowiek wciąż potrzebuje Boga, wciąż uczy się wiary i wciąż potrzebuje nawrócenia serca.

Ale uczeń Chrystusa ma stawać się również misjonarzem.

Nie po to otrzymuje wiarę, doświadczenie modlitwy czy dobro wspólnoty, aby zatrzymać je dla siebie. Wiara umacnia się wtedy, gdy jest przekazywana. Pielgrzym wracający z Jasnej Góry ma więc świadczyć o niej w swoim domu, rodzinie, pracy, parafii i wśród ludzi, których spotka w codzienności.

To właśnie w tym kontekście finał pielgrzymki nie był jedynie momentem zakończenia rowerowej wyprawy.

Dotarcie na Jasną Górę było jednocześnie początkiem kolejnego etapu.

Maryja prowadzi do Chrystusa

Szczególnego znaczenia nabrał również fakt, że ostatni dzień pielgrzymowania przypadł 22 sierpnia, kiedy Kościół wspomina Najświętszą Maryję Pannę Królową.

Przez cztery dni rowerowej drogi pielgrzymi zatrzymywali się w miejscach mocno związanych z kultem maryjnym. Trasa prowadziła między innymi przez Wiślicę i Dzierzgów, aby ostatecznie doprowadzić wszystkich przed wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej.

Dzień wcześniej ks. Grzegorz Kuta w Dzierzgowie przypominał pielgrzymom, że cała ta droga ma jeden ostateczny cel:

„Pielgrzymce też chodzi o niebo”.

Na Jasnej Górze te słowa znalazły swoje naturalne dopełnienie.

Maryja nie zatrzymuje pielgrzyma na sobie. Prowadzi do Chrystusa. Dlatego dotarcie przed Cudowny Obraz nie powinno być jedynie wzruszającym finałem czterech dni, lecz momentem, w którym człowiek jeszcze raz pyta siebie, dokąd prowadzi całe jego życie.

Nie tylko kilometry

Tegoroczna pielgrzymka po raz kolejny pokazała, że jej istoty nie da się zamknąć w liczbach.

Owszem – było około 280 kilometrów.

Były cztery dni jazdy.

Było 390 osób, które dotarły do celu.

Było kilkanaście miejscowości, dziesiątki postojów i tysiące obrotów rowerowych kół.

Ale pielgrzymka składała się również z rzeczy, których nie można zmierzyć licznikiem.

Z modlitwy wypowiadanej po cichu podczas jazdy. Z intencji powierzonych przed wyruszeniem. Z Różańców, Koronek do Bożego Miłosierdzia, Eucharystii i Apeli Jasnogórskich.

Z pomocy człowiekowi, któremu brakowało już sił.

Z podania wody.

Z zaczekania na kogoś.

Z rozmów na postojach.

Z chwil ciszy.

Z uśmiechu mimo zmęczenia.

Z gościnności mieszkańców miejscowości, które przyjmowały pielgrzymów.

Z upału jednego dnia i deszczu kolejnego.

I wreszcie z doświadczenia wspólnoty, która przez cztery dni stawała się coraz bardziej pielgrzymkową rodziną.

Z drogi trzeba coś zabrać

W trzecim dniu ks. Grzegorz Kuta przestrzegał, że można dotrzeć do Częstochowy z najpiękniejszą intencją, a jednak zatrzymać się tylko na poziomie rowerowej wyprawy.

– Jeśli ja na tej pielgrzymce nie zrobię chociaż kroku w stronę nieba, nic to nie da. To jest wyprawa turystyczna, trochę zmęczenia, trochę wysiłku – mówił w Dzierzgowie.

To zdanie można potraktować jako jedno z najważniejszych pytań po zakończeniu tegorocznej pielgrzymki:

Czy zrobiłem ten krok?

Może będzie nim powrót do systematycznej modlitwy.

Może częstsza Eucharystia.

Może pojednanie z człowiekiem, z którym od dawna trudno było się porozumieć.

Może więcej czasu dla rodziny.

Może decyzja o spowiedzi.

Może większa odwaga w przyznawaniu się do swojej wiary.

Może zwyczajne dostrzeganie drugiego człowieka.

Właśnie w takich decyzjach pielgrzymka może trwać nadal.

Powrót do domu

Po Mszy Świętej rozpoczęły się ostatnie przygotowania do powrotu. Rowery trafiły do transportu, pielgrzymi zajmowali miejsca w autokarach i żegnali ludzi, z którymi przez ostatnie cztery dni dzielili drogę.

Około godz. 20 rozpoczął się wyjazd z Częstochowy.

XIV Rowerowa Pielgrzymka Diecezji Kieleckiej dobiegła końca.

A jednak – zgodnie z jej tegorocznym hasłem – coś dopiero się zaczęło.

Pielgrzymi wrócili do swoich domów, parafii, rodzin i codziennych obowiązków. Wrócili jako ludzie, którzy przejechali wspólnie blisko 280 kilometrów, ale przede wszystkim jako ci, którzy przez cztery dni mieli czas, aby więcej się modlić, słuchać Słowa Bożego, spotykać drugiego człowieka i na nowo szukać Boga.

W środę bp Jan Piotrowski powiedział, że pielgrzymuje się zawsze razem.

W sobotę ta wspólna droga doprowadziła 390 osób przed oblicze Jasnogórskiej Matki.

Teraz każdy z nich rusza dalej swoją własną drogą.

Ale z tym samym zadaniem:

pozostać uczniem Chrystusa i stać się Jego misjonarzem.

Dotarliśmy do celu. Pokłoniliśmy się Matce. Zanieśliśmy nasze intencje. A teraz czas wrócić do codzienności i żyć tym, czego przez cztery dni uczyła nas droga.

Zdjęcia: Martyna Jędrzejczyk, Dawid Jędrzejczyk / RPDK
Video: Jasna Góra Klasztor Ojców Paulinów oraz Dawid Jędrzejczyk / RPDK